Jak chronić swoje pieniądze przed inflacją?

0
9

Wysoka inflacja to największy wróg naszych pieniędzy, których zwyczajnie zaczyna być jakby za mało. Nie uratuje nas to, że zarabiamy wciąż tyle samo, jeśli moc nabywcza naszego pieniądza spada. Coraz trudniej jest spłacać kredyty, dbać o oszczędności i utrzymywać gospodarstwo domowe. Każdy z nas miałby ochotę krzyknąć: jak żyć, panie premierze, tylko po co, jeśli sensownej odpowiedzi nie otrzymamy. Musimy sobie dać radę sami i na własną rękę uchronić pieniądze przed inflacją.

Powstrzymaj konsumpcję

Wysoka inflacja nie oznacza, że mamy zmienić dotychczasowe zasady, które zawsze nas obowiązują. Wiadomo, gdy wszystko dookoła drożeje, mamy ochotę tylko wydawać, bo wiemy, że za chwile będzie tylko drożej. Wydaje nam się, że duże zakupy to oszczędność na przyszłość. Ulegamy nadmiernej konsumpcji, myśląc, że jeśli nie teraz, to już nigdy. Korzystamy z życia, podróżujemy, to taki taniec na cienkiej linie i spory błąd, bo zasada jest ciągle taka sama: zarabiaj jak najwięcej, wydawaj jak najmniej. Trzymaj się wytyczonej ścieżki: wydatki pod kontrolą, zwiększanie zarobków, pomnażanie oszczędności. To podstawowa zasada zabezpieczenia przed utratą pieniędzy podczas inflacji.

Poduszka pod ochroną

Jeśli przestrzegasz zasad, masz na pewno zgromadzoną poduszkę bezpieczeństwa finansowego, która pokryje koszty utrzymania rodziny przez przynajmniej pół roku, w razie gdybyś stracił pracę lub możliwość zarobkowania. Poduszka to pieniądze, których nie można zainwestować, bo to zawsze ryzyko straty, w dodatku trzeba ja mieć pod ręką, bo nie wiadomo, kiedy trzeba będzie po nią sięgnąć. Warto by także było, by była, jak najlepiej chroniona przed inflacją. Spełnienie tych parametrów naprawdę nie jest proste i tak naprawdę zostaje nam tylko kilka instrumentów: konto oszczędnościowe, lokata i obligacje skarbowe. Nie są to szałowe propozycje i właściwie tylko obligacje skarbowe indeksowane inflacją stwarzają potencjalną szansę na zabezpieczenie poduszki bezpieczeństwa.

Portfel długoterminowy

Gdy poduszka jest zbudowana, w portfelu zostają nam nadwyżki, a więc tym bardziej boli, że inflacja zjada długo gromadzone pieniądze. Pora na inwestycje długoterminowe. W końcu te pieniądze nie będą nam potrzebne od ręki i spokojnie możemy ulokować je na kilka, a nawet kilkanaście lat. W tym przypadku najważniejsza jest dywersyfikacja, czyli podzielenie ich na różne produkty. To daje większe szanse na zyski, bo nawet jeśli jedna część portfela straci, to druga zarobi. Wybór jest ogromny: od ETF opartych o indeksy akcji, przez spółki dywidendowe, złoto czy nieruchomości. Gwarancji zysku nie da ci żadna z nich, nie ma też pewności, że przegonisz inflację. Ryzyko jest spore, na pewno większe niż w przypadku np. obligacji skarbowych, ale zastosowanie dywersyfikacji znacząco zwiększa szanse na zyski.

Okazje inwestycyjne

Niepewność otoczenia sprawia, że na rynku zaczynają pojawiać się okazje inwestycyjne. To już zdecydowanie wyższy poziom wtajemniczenia, który dla niektórych jest zbyt ryzykowny, natomiast inni potrafią w nim dostrzec świętego Grala. To instrumenty, które mają jedno zadanie: jak najwięcej zarabiać i znacząco wyprzedać inflację. Im większy „odjazd”, tym większa szansa na zysk, tak jest w przypadku alkoholi, surowców, kryptowaut, dzieł sztuki czy aut kolekcjonerskich. Może się udać, ale pod warunkiem, że masz spore umiejętności inwestycyjne, a może to być spektakularna klęska. Oprócz wiedzy potrzebny jest jeszcze łut szczęścia i przypadek.

Skomentuj lub podziel się opinią